W kartografii znany jest proceder dodawania do map lub atlasów znaku wodnego w dość osobliwej formie. Są to np. tzw. ulice pułapki, bez znaczenia dla zwykłego użytkownika mapy, ale doskonałe do identyfikacji, czy konkurencyjna publikacja nie jest plagiatem. Jak się niedawno przekonałem, sam nieświadomie wprowadziłem do swojego opracowania taką „ulicę pułapkę”. Ale po kolei…
Najstarszym opracowaniem w Repozytorium są modele wskaźników kolejowych z epoki IV-V. Ostatnia odsłona tego opracowania z zeszłego roku poprawiła wiele drobnych błędów, z czego chyba najłatwiejszym do wychwycenia był nieprawidłowy kształt symbolu samochodu na wskaźniku W6a (poprzednią wersję opracowania znajdziecie tutaj). Błąd wynikał trochę z niewiedzy, trochę z lenistwa, a przede wszystkim z braku dokumentacji – bazą opracowania był album rysunków konstrukcyjnych urządzeń zabezpieczenia ruchu kolejowego (konkretnie tom/grupa 0), który nie obejmował wskaźników wprowadzonych po 1956 roku (m. in. W6a). Nie dysponowałem też wystarczającą dokumentacją fotograficzną, aby jednoznacznie określić jak ten nieszczęsny symbol samochodu powinien wyglądać. A wbrew pozorom ustalenie tego nie było łatwe w obliczu „wolnej amerykanki” jaka ciągle panowała w drugiej dekadzie XXI wieku na polskich międzytorzach. Wyrobem wskaźników zajmują się prawie wyłącznie producenci oznakowania drogowego, więc siłą rzeczy jeśli jakiegoś symbolu brakowało, zastępowali go jednym z używanych w znakach drogowych.
Tak czy inaczej samochodzik na wskaźniku był moim wymysłem, który nie miał odpowiednika w naturze. Dopiero po dłuższym czasie udało mi się zebrać dostateczny zbiór zdjęć wskaźników, żeby wreszcie poprawić to niedociągnięcie.
W międzyczasie zaszła duża rewolucja i od kwietnia 2020 roku zaczęły obowiązywać nowe przepisy sygnalizacji Ie-1, które wymuszały już użycie wskaźników nowego wzoru określonego przez instrukcję Ie-102. Nowy symbol pojawia się dwukrotnie – na wskaźniku W6a (zbliżanie się do przejazdu) i W6b (zbliżanie się do przejazdu, podać sygnał Baczność). Ciekawostką jest, że choć instrukcja Ie-102 wyprzedziła o 6 lat nowelizację Ie-1, przed 2020 rokiem rzadko kiedy była egzekwowana i wariacje na temat wyglądu wskaźników trwały w najlepsze.
Obecnie sytuacja powoli się normuje i przy okazji wszystkich większych remontów linii kolejowych stare wskaźniki są już zastępowane nowym, prawidłowym wzorem. Ja natomiast rozprawiłem się ze starym opracowaniem i nieprawidłowy wygląd wskaźnika W6a pozostał już tylko w logo Repozytorium. Niejako na pamiątkę.
Symbol samochodu na wskaźniku W6a: a. prawidłowy, obowiązujący przed 2014; b. prawidłowy, zgodny z instrukcja Ie-102; c. nieprawidłowy, zastosowany w starym opracowaniu wskaźników z epoki IV-V z Repozytorium.
Wyobraźcie więc sobie moje zaskoczenie, gdy w trakcie tegorocznych rowerowych eksploracji łódzkich bocznic natrafiłem na dziwnie znajomą grafikę na kilku wskaźnikach W6b zlokalizowanych przy torach na ulicy Ludowej.
Uznałem, że to czysty przypadek, ale i tak po powrocie do domu odgrzebałem stare opracowanie i zrobiłem szybkie dopasowanie w Corelu.
Porównanie symbolu samochodu z rzeczywistych wskaźników (po lewej) z nieprawidłowym symbolem ze starego opracowania z Repozytorium (po prawej). Przypadek?
O… kurcze! :)
Czy to możliwe, że producent znaków i wskaźników kolejowych wykorzystał moje opracowanie? Wynika, że nowe oznakowanie bocznicy pojawiło się w czasie jak w Repozytorium dalej była dostępna stara wersja modelu. Poza tym skopiowanie znaku z opracowania nie stanowi większego problemu – pliki PDF modeli w Repozytorium nie są zazwyczaj zabezpieczone przed modyfikacją (nie ma to większego sensu w obliczu mnogości darmowych narzędzi online, które w kilka chwil usuwają hasła i zabezpieczenia z PDF-ów). Ponadto nietypowy wygląd symbolu na wskaźnikach mógł komuś umknąć, wszak infrastruktura bocznic nie jest tak restrykcyjnie kontrolowana. Tak więc jest to dość prawdopodobne, że symbole pochodzą z moich opracowań.
Pozostaje pytanie, czy mam zamiar coś z tym zrobić? Wszak symbol nie jest usankcjonowany oficjalnymi przepisami, jest moim własnym wymysłem, mógłbym więc go uznać za pracę twórczą, a tym samym wchodzimy w ciemną strefę plagiatu… Ale bądźmy poważni – jest to tylko jeden prosty symbol, nie mam nawet 100% pewności, że pochodzi z mojego opracowania.
Na koniec chciałbym jednak zwrócić uwagę, że nie na darmo na podstronie Zasady użytkowania (sekcja Zrzeczenie odpowiedzialności) wprowadziłem dawno temu zapis:
W żadnym wypadku Opracowania ani treść Repozytorium nie mogą być wykorzystywane jako akty prawne lub normatywne, wzorce lub szablony znaków, dokumentacja techniczna urządzeń sterowania ruchem kolejowym, infrastruktury kolejowej, sygnalizacji i oznakowania drogowego lub innego wyposażenia technicznego.
Jest to nie tyle furtka dla mnie, żeby ciągać kogoś po sądach, ale ostrzeżenie dla wykorzystujących materiały z Repozytorium w oficjalnych celach. Repozytorium jest tylko stroną modelarską tworzoną w wolnej chwili przez człowieka, który nie jest w żaden sposób związany z branżą kolejową. Tymczasem producenci znaków muszą swoje produkty certyfikować, co oznacza ponoszenie odpowiedzialności za zgodność parametrów znaków i wskaźników (w tym widocznej na nich ikonografii) z obowiązującymi przepisami. W najgorszym wypadku może to oznaczać konfrontację ze szczególnie rygorystycznym odbiorem technicznym i konieczność wymiany na koszt producenta wszystkich nieprawidłowych znaków dostarczonych na daną inwestycję.
